3
wtorek, 7.kwietnia.2009, 22:03
Ostatnio rozmawiałam z kolegą o planowaniu przyszłości... I tak się zaczęłam zastanwiać czy warto jest planować przyszłość. Dużo osób, z tego co sie zorientowałam, mówi, że nie warto, bo wszystko się zmienia, bo zaplanujemy sobie coś, a jak nie wyjdzie później to sie zawiedziemy, albo, że teraz coś założymy i zapomnimy za chwile wiec nie ma co myśleć o przyszłości. Mała część osób z którymi gadałam na ten temat twierdzi, że warto. A ja po przemyśleniu wszystkich 'za' i 'przeciw' dochodze do wniosku iż warto i nie warto w określonych przypadkach. Na przykład warto planować wcześniej wyjazdy, żeby potem nic nas nie zaskoczyło ( deszcz, brak miejsc w hotelu, pociąg który nie przyjechał ) i tu można pomysleć jak wyjść z sytuacji jak coś sie nie uda i jakoś tak... myślowo sie zabezpieczyć, chodzi mi o coś na wzór drugiego, alternatywnego planu. Można planować przyszłość z inna osoba, ale to ma sens w wypadku jeśli jest się z tą osobą już bardzo długo, jest miłość i tak dalej... to chyba warto po latach czy ile tam sie jest z tą osobą, pomyśleć o ślubie, domu, dzieciach, kotach, psach etc. Warto jest myśleć o edukacji, znaczy wybierać i uczyć sie takich rzeczy które przydadzą nam sie do przyszłego zawodu, no i tu mamy planowanie przyszłości i od razu 'zarabianie' na to żeby była dobra - i to jest na '+'. Kolejna sprawa czyli te wszystkie ubezpieczenia, składki, lokaty etc - też to jest w jakiś sposób planowanie zabezpieczenia finansowego jakby coś miało się nie udać.
Druga sprawa to planowanie przyszłości w formie marzeń, moim zdaniem fajnie tak sobie usiąść z drugą osobą i podumać jak to by było jakby było bądź nie było... I do takich myśli raczej bym się nie przywiązywała.
W każdym razie sens tej wypowiedzi miał być taki, że warto jest planować niedaleką przyszłość (np. imprezy i wyjazdy), warto planować małżeństwo jak związek jest czymś pewnm, warto placić składki na ubezpieczenia, ale nie warto planować dalekiej przyszłości a propo sytuacji które są teraz nie pewne - np. tego, że będzie sie z kimś małżeństwem jeśli związek chwieje się, bo brakuje mu jednej nogi, a reszta nóg jest krzywa...
Miało wyjść jasno, czysto i klarownie, ale wyszło jak wyszło, troche namieszałam, ale w końcu wykrztusiłam to z siebie.
cya
tazzy
Nastrój:
tagi: